czwartek, 19 lutego 2009

Faworki

Dziś Tłusty Czwartek, więc namówiona przez męża usmażyłam faworki. Sama zrobiłam je po raz pierwszy, bo do tej pory zawsze jadłam te, które przygotowywała moja mama. Tym razem musiałam zrobić je sama, chociaż podchodziłam do nich z wielką niepewnością. Teraz sama się sobie dziwię i nie wiem, czego właściwie się bałam. Okazało się bowiem, że faworki wcale nie są takie trudne do zrobienia. Ciasto łatwo dało się wyrobić, rozwałkować no i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu tłuszcz wcale nie kipiał, tak jak się tego spodziewałam znając doświadczenia mamy w tym względzie. Miałam już nawet przygotowanego obranego i pokrojonego na ćwiartki ziemniaka, żeby wrzucić go do oleju jeśli będzie zbyt dużo piany, a tu niespodzianka: nic takiego się nie stało. Coś mi się wydaje, że faworki staną się moim tradycyjnym wypiekiem ostatkowym od tego roku ;)
Skorzystałam z przepisu według którego mama robi faworki, a pochodzi on z książki "Kuchnia Polska" z 1959r.


Składniki:
- 20 dag mąki pszennej
- 3 żółtka
- szczypta soli
- 4 łyżki kwaśnej śmietany 18%
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia (niekoniecznie)
- 1 łyżka spirytusu

Mąkę wsypać na stolnicę, zrobić zagłębienie, do którego dodać śmietanę, żółtka, szczyptę soli i ewentualnie proszek do pieczenia. Wszystkie składniki wymieszać, wlać łyżkę spirytusu i wyrobić elastyczne, gładkie ciasto.

Następnie ciasto rozwałkować na grubość ok. 1-2mm. Ewentualnie można lekko podsypać ciasto mąką (ja nie musiałam). Kroić radełkiem lub nożem na paski szerokości 3 cm, a potem na ukos, na kawałki długości 6-7 cm. Na środku każdego kawałka zrobić niewielkie nacięcie, przez które należy przewlec jeden koniec faworka robiąc jakby kokardkę. Tak przygotowane faworki przykryć ściereczką, żeby nie wysychały.

W szerokim garnku rozgrzać olej - jeśli wrzucony kawałek ciasta od razu podpłynie do góry i zacznie się rumienić, to znaczy, że temperatura do smażenia jest już odpowiednia. Wkładać faworki porcjami, smażyć z dwóch stron na złoty kolor przekręcając je delikatnie widelcem.

Usmażone faworki wyjmować łyżką cedzakową na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, aby osączyć je z tłuszczu. Każdą wyjętą porcję posypać obficie cukrem pudrem.

Smaczne zarówno kiedy są jeszcze ciepłe, jak i zimne.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz